O gospodarzu

Maciej Baryła (DJ. JaRo) – urodzony w Katowicach w 1971 roku od wczesnych lat dzieciństwa przejawiał głębokie zainteresowanie muzyką w tym najbardziej muzyką taneczną. W szkole podstawowej zawsze miał ze sobą magnetofon MK 122, często zamiast zeszytu do matematyki. Pierwszy kontakt z mikrofonem związany był z pełnieniem funkcji lektora w Kościele Garnizonowym pod wezwaniem Św. Kazimierza oraz Kościele Św. Ap. Piotra i Pawła w Katowicach. Mikrofon więc wstępnie opanowany:) Tymczasem nie można było kupić kasety czy płyty w sklepie “Abby” czy “Boney M” w zwykły sposób, choć w sklepach zdarzały się perełki jak “Afric Simone” czy “Drupi”. Polskie Radio nie miało żadnej listy przebojów. Sytuacja poprawiła się, gdy powstała Lista Przebojów Trójki i programy Bogdana Fabiańskiego.

Zaczęło się szaleństwo młodego dj’a . Jak wiadomo wtedy w Polsce nie obowiązywało prawo autorskie, więc można było nagrywać, (odpowiednik dzisiejszej możliwości ściągania muzyki z internetu). Jednak wszyscy “zweryfikowani” prezenterzy (posiadający państwowe uprawnienia) grali wyłącznie z płyt gramofonowych, głównie maxi singli i singli. Z kaset wtedy graliśmy my, bardzo młodzi dj-e: na szkolnych imprezach, koloniach, młodzieżowych dyskotekach w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Tak zaczynaliśmy. Obecnie młodzi dj’e mają zdecydowanie łatwiejszy start. Jest sprzęt, wystarczy kupić. Obecnie początkujący dj’e nie muszą słuchać audycji muzycznych w nocy i polować z magnetofonem na piosenki jak my wtedy.

W 1984 roku założył jeden z pierwszych autoryzowanych fan-klubów Budki Suflera i Urszuli “Giganci” przy katowickim Pałacu Młodzieży. Zebrania były regularne w każdy piątek. Fanklub skupiał ludzi, którzy nie tylko lubili Budkę Suflera, ale przede wszystkim dobre brzmienie, jakie prezentowali: Sting, Pat Metheny, Depeche Mode, OMD. W maju 1984 roku red. Zygmunt Kiszakiewicz (Świętej Pamięci) umieścił wpis o nim w “Panoramie”, która była jednym z trzech najpoczytniejszych tygodników w Polsce o tematyce różnej i muzycznej (Panorama, Nowa Wieś, Razem). Jeszcze był miesięcznik NON STOP i Magazyn Młodych, ale w nim nie doczekałem się wpisu. Z czasem jednak w Pałacu Młodzieży powstała konkurencja fanklub zespołu “Papa Dance” (obecnie Papa Dee), który miał dużo więcej uczestników, co oznaczało brak wolnej sali na fanklub Budki Suflera i Urszuli. Maciej Baryła założył kolejny fan-klub, tym razem Shakina Dudiego (Ireneusza Dudka) “Ziuta”. O tym pisał red. Romek Radoszewski w katowickim “Wieczorze” w tych latach.

W Pałacu Młodzieży oraz Szkole Podstawowej nr 30 w Katowicach konkurowało z sobą trzech dj-ów: Ryszard Szorek (obecnie Świętej Pamięci), Michał C (obecnie, mający swoją firmę estradową “Michał Ciechanowicz”) oraz ja. Trzech zapaleńców pchało się do grania i to w dodatku za darmochę i na częściowo swoim sprzęcie. Pasja z dzieciństwa i wczesnej młodości przetrwała i zakorzeniła się na dobre jako zawód.

Rok 1986 lato. Maciej Baryła przepracował wakacje w ramach OHP w fabryce narzędzi górniczych “Rapid” w Katowicach – Wełnowcu. Pracował w ramach “OHP” (Ochotniczy Hufiec Pracy), aby zarobić na firmowe czyste kasety i te elementy sprzętu, na które nie dali rodzice (mikser, wzmacniacz). Muzyczne nowości kupowało się na targu. Rok 1987 lato. Także pracowite wakacje z OHP, tym razem Kombinat Budowlany w Katowicach, przy ul. Drzymały. Cel ten sam co zwykle -> zakupy w Pewexie czystych kaset.

Już w czasie podstawówki Maciej Baryła zaczął rozwijać w sobie dwie kolejne miłości swego życia: fotografikę i dziennikarstwo. Większość wolnego czasu spędzał w katowickim Pałacu Młodzieży w pracowniach:
fotograficznej (pod kierownictwem Jacka Jaromina) i dziennikarskiej (pod kierownictwem red. Wojciecha Paculi).
Zaowocowało to współpracą z Radiem Katowice, Radiem RMF FM (Katowice) oraz Radiem Flash FM (Gliwice)

W latach 1989 -1990 odbywał staż dziennikarski w radiu “Katowice”. W 1991 roku dzierżawił dyskotekę w restauracji “Stadionowa” w Mysłowicach Słupnej, (obecnie w tych pomieszczeniach jest “Dom Ojca Kościół Boży w Chrystusie”). Prowadził dyskotekę w pensjonacie “Melaxa” i innych miejscach w Węgierskiej Górce k. Żywca . W roku 1993 pracował jako reporter i sprawozdawca giełdowy w radiu RMF FM, w roku 1994 pracował jako reporter i sprawozdawca giełdowy w radiu “FLASH FM” (Gliwice), a w międzyczasie prowadził radiowęzeł Katowickich Hal Targowych (przy ul. Obroki w Katowicach), oraz słynną dyskotekę codzienną “Acapulco” w podziemiach katowickiego “Spodka”, oraz w latach 1994 – 1995 pracował w charakterze dziennikarza w gazecie codziennej “SUPER EXPRESS” w Katowicach. W tym czasie także prowadził uroczystości weselne, (niektóre mamy nagrane na vhs). W latach 1995-1997 prowadził codzienne dyskoteki oraz studniówki w hotelu “Katowice” do 2000 roku. W latach 1994-2001 “Przystań u Edisona” (WPKiW Chorzów), “Bryka” (Chorzów), Cassino Club (Chorzów), Caffe Europa (Katowice), Hotel Silesia (“Black Lady”), oraz wiele innych miejsc, z których wiele już nie istnieje.

Od 1995-96 roku jako autor pomysłu i prokurent spółki z o.o. “Emiter” starał się o uzyskanie koncesji dla radia “EMITER” z Chorzowa. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji w Warszawie odmówiła udzielenia koncesji wnioskowi nr: 180/95 (oficjalnie) z powodu braku wolnej częstotliwości, choć dowiedzieliśmy się, że nasz wniosek w ogóle nie był rozpatrywany na właściwym posiedzeniu KRRiT. Na tym właściwym posiedzeniu koncesję otrzymali inni wnioskodawcy, jak radio “BaRyS” z Siemianowic Śląskich (obecnie nieistniejące na falach FM), radio “Piekary” (istnieje do dzisiaj), radio MEGA FM (obecnie nie istniejące na falach FM) i inni. Nasz wniosek rozpatrywano na posiedzeniu późniejszym dotyczący byłego województwa kieleckiego. Jak to nam powiedziano, nasz wniosek przypadkowo został w szufladzie. Nie będę pisał kto dokładnie bo Ci ludzie już nie żyją, właśnie ci którzy się tym wtedy zajmowali. Gorący zapał, poświęcenie, spełnienie wszystkich wymogów KRRiTV nie pomogło, ponieważ za tym “nic nie stało” prócz kapitału 5-ciu niezwiązanych z polityką udziałowców. Nam udało się wtedy uzyskać dostęp do dokumentów KRRiTV, a dokładniej do naszego wniosku po zaopiniowaniu przez wszystkie departamenty KRRiT na miesiąc przed planowanym przyznaniem koncesji czyli rok później. Wynikało z nich jednoznacznie, że wszystkie części wniosku koncesyjnego zostały zaopiniowane pozytywnie i nawet bardzo pozytywnie (były napisane oceny). Byliśmy przekonani, że dostaniemy koncesję by dowiedzieć się, że nic z tego. Myślę, że na uczciwych urzędników tej mrocznej instytucji musimy poczekać kilka pokoleń, albo zlikwidujmy ją raz na zawsze, a koncesje niech przyznaje Urząd Komunikacji Elektronicznej (czy jakaś inna instytucja będąca normalnym urzędem) w oparciu o przejrzyste wymagania. Polityka nigdy nie licowała z uczciwością, zaś nasza ojczyzna boryka się z tym od paru wieków. Odsyłam do historii Rzeczpospolitej Szlacheckiej.

Możliwość komentowania została wyłączona.